Po powrocie z Wysp Owczych i kilku godzinach snu w pośpiechu spakowałem plecak i popędziłem na lotnisko. To mój pierwszy lot od ponad siedmiu miesięcy. Pomysł, by lecieć gdziekolwiek rzuciło dwóch kolegów. W tym wypadku gdziekolwiek znaczyło Saloniki, a że nie byłem w tej części Grecji, chętnie do nich dołączyłem. Bilety Ryanair z Krakowa tam i z powrotem kosztowały ok. 400 zł. i nie było się nad czym zastanawiać. W samolocie spotkaliśmy sporą, zorganizowaną grupę, to pozytywny znak, że nasza branża turystyczna wciąż żyje. Na lotnisku wypożyczyliśmy auto bez żadnej wcześniejszej rezerwacji, a właściwie ja wypożyczyłem, jako jedyny trzeźwy z całej naszej trójki. Wyjazd generalnie zapowiada się katastrofalnie, już w Krakowie na lotnisku nasz gate miał nr 13. Aż nie chcę nawet myśleć co będzie dalej.

close

Zapisz się do newslettera

Zostaw swój adres e-mail, aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych postach na blogu.

Polityka prywatności

Zapisz się do newslettera

Zostaw swój adres e-mail, aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych postach na blogu.

Polityka prywatności

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz
Proszę wpisać swoje imię