O mnie

Gdy byłem dzieckiem miłością do dalekich podróży zarazili mnie chrzestni rodzice. Matka chrzestna pracowała w handlu zagranicznym i przesyłała mi pocztówki z dalekich zakątków wtedy niedostępnego świata. Gdy taka kartka przychodziła, moje emocje sięgały zenitu. Wkrótce zacząłem zbierać widokówki i znaczki licząc kraje, z których je mam. Przy okazji poznawałem geografię świata, a tą pasją zaraziłem wielu kolegów z podstawówki. Fascynacją geografią zaraził mnie też znakomity nauczyciel tego przedmiotu w szkole podstawowej, Jerzy Mikulec. Zorganizował w szkole kółko turystyczne i odkrywaliśmy z nim piękne okolice Krakowa. Ale o wiele większe znaczenie miał mój ojciec chrzestny i wujek – Janusz Gmiter. Podarował mi piękny globus, a w domu miał wszystkie roczniki miesięcznika „Poznaj Świat”, które pochłaniałem. Barwnie opowiadał mi o dalekim świecie, odkrywcach i wyprawach. Wujek Janusz w bardzo młodym wieku po okrutnym śledztwie i politycznym procesie spędził długie lata w komunistycznym, stalinowskim więzieniu. Przeszedł tam średniowieczne tortury i o tym też mi dużo opowiadał. Janusz Gmiter nigdy nie wyjechał za granicę.

Wkrótce zdałem sobie sprawę, że chcę podróżować, ale najważniejsza jest wolność i pokonanie komunizmu, który uniemożliwiał podróże. Emigrację odrzucałem z założenia. Nieco naiwnie działałem przeciw komunie, jak tylko mogłem, co doprowadziło mnie do dwóch aresztowań. Za pierwszym razem umieszczono mnie na kilka tygodni w poprawczaku za rozlepianie ulotek, miałem trochę ponad 16 lat i byłem jednym z najmłodszych więźniów politycznych PRL. Za drugim razem w więzieniu spędziłem dziewięć miesięcy.

Komunizm w końcu zaczął upadać, poczułem się tym usatysfakcjonowany. Mogłem już ruszyć w świat, zająć się nieco dziennikarstwem i podróżowaniem. W końcu pochłonęło mnie prowadzenie biura podróży (Prestige Tours), co znakomicie łączy pracę z zainteresowaniami. 

Od dzieciństwa mieszkam w najlepszym miejscu na ziemi – w Krakowie. Ukończyłem tu geografię i dziennikarstwo na UJ. Wkrótce powinienem osiągnąć liczbę dwustu zwiedzonych krajów i terytoriów zależnych wg własnej listy, którą możecie znaleźć na stronach naszego biura

Zwiedzając świat staram się poznawać ludzi i ich problemy, ale największe ukojenie przynoszą mi pobyty w miejscach pięknych przyrodniczo. Podróżując nie targuję się o każdego dolara, nie staję do konkursu jak najtaniej gdzieś dojechać lub przeżyć dzień za pięć euro. W ten sposób nie da się poznać żadnego kraju. Uwielbiam lokalne środki komunikacji dające możliwość poznania ludzi, ale często wolę wynająć samochód terenowy. Przepadam za schroniskami, namiotami w pięknych miejscach, ale czuję się znakomicie w dobrych hotelach. 

Podróże uczą tolerancji, miłości do ludzi i być może przybliżyły mnie do zrozumienia świata i sensu istnienia ludzkości. Wierzę też, że swobodne podróżowanie utrudnia łamanie praw człowieka na peryferiach świata, a bogatsi turyści pozostawiając znaczne pieniądze w biednych krajach zmniejszają tam nędzę i głód – hańbę XXI wieku.

W czasach pandemii biznes turystyczny zamarł i pojawiło się w końcu trochę czasu, stąd pomysł na ten blog…