Przejdź do treści

Jak wejść na Etnę?

Gdy Etna dymi

Wczoraj byliśmy pod Etną i — uprzedzając fakty — nie udało mi się wyjść na jej najwyższy wierzchołek. Etna jest aktywna, dymi, huczy, a nawet wyrzuca popiół i bomby wulkaniczne. Wulkan pozostaje w stanie erupcji od Bożego Narodzenia 2018 roku. Wejście jest teraz ponoć całkowicie niemożliwe i oficjalnie zabronione, choć to drugie nie jest dla mnie aż tak istotne. Opiszę wam jednak, dokąd można dojść i jak to wygląda w praktyce.

Na swoje usprawiedliwienie zamieszczam aktualne zdjęcie Etny oraz krótki filmik. Jak widać, nie było szans na wejście na wierzchołek.

Etna. Fot. Jacek Torbicz

Etna wabiła nas swym pięknem już z miasteczka Castelmola. Zobaczcie — góra wygląda, jakby była zawieszona w powietrzu, trudno się jej oprzeć. Dym z wulkanu, unoszący się prosto w górę, świadczy o stabilnej i pięknej pogodzie, co dodatkowo zachęca do wycieczki.

Castelmola. Fot. Jacek Torbicz

Obecnie przebywam w San Vito lo Capo i warunki do pisania mam raczej słabe — rozprasza mnie urok tego miejsca. Ciepłe słońce nie sprzyja siedzeniu przy komputerze. Po bułki wyszedłem dziś w klapkach i krótkich spodenkach, choć to już listopad. Poranne niebo jest intensywnie niebieskie.

San Vito lo Capo. Fot. Jacek Torbicz

Najwyższy wulkan Europy

Wróćmy jednak do Etny. To najwyższy wulkan Europy, jeden z najbardziej aktywnych na świecie — samo to jest wystarczającym powodem, by spróbować wyjść na sam szczyt. Góra nie jest trudna technicznie, a jak wyczytałem, wierzchołek zdobywano już w starożytności. Niestety nie dotarłem do źródeł potwierdzających te informacje, ale wydaje się to prawdopodobne. Etna nie wymaga wspinaczki, właściwie nie ma gdzie spaść, a wejście jest stosunkowo łatwe nawet zimą, gdy masyw pokrywa śnieg. Zagrożeniem jest natomiast działalność wulkaniczna — wybuchy, popioły i gazy. Zbocza Etny nie są strome, co widać na poniższym zdjęciu: 

Etna. Fot. Jacek Torbicz

Co innego Olimp, nasza niedawna zdobycz — skalisty i niedostępny, rzeczywiście mógł odstraszać śmiałków. Wiele źródeł podaje, że Olimp został zdobyty dopiero w XX wieku, choć wydaje się to mało wiarygodne. O Olimpie pisałem niedawno, a opis wejścia łatwo znajdziecie na moim blogu w tym miejscu

Obie góry łączy postać Hefajstosa, którego Zeus zrzucił z Olimpu. Hefajstos od tamtej pory jest kulawy, a na Etnie zorganizował sobie kuźnię. Z pewnością w starożytnym Rzymie nie brakowało niedowiarków, którzy wchodzili na Etnę, nie wierząc w tak oczywiste „prawdy”.

Erupcje na Etnie

Etna wybuchała w czasach historycznych ponad dwieście razy. Największa erupcja miała miejsce w 1669 roku, gdy lawa dopłynęła aż do morza, niszcząc wszystko na swojej drodze. Sycylijczycy próbowali wtedy zawrócić jej bieg, kopiąc rowy. Obecna erupcja zaczęła się w Wigilię Bożego Narodzenia 2018 roku i wciąż trwa. Z krateru zwykle unosi się biały dym (głównie para wodna zmieszana z gazami), ale zdarza się też dym czarny. Patrząc na to zjawisko, porównywaliśmy krater do dachu Kaplicy Sykstyńskiej: na jednym zdjęciu wyglądało, że „wybrano nowego papieża”, a po kilku minutach okazało się jednak, że nie.

Etna. Fot. Jacek Torbicz.

Etna. Fot. Jacek Torbicz.

Gondolą pod Etnę

Aby dotrzeć jak najbliżej Etny, najlepiej dojechać do dolnej stacji kolejki gondolowej (Funivia dell’Etna). Znajduje się ona na wysokości 1900 m n.p.m. Poniżej widok kolejki z okna schroniska Sapienza:

Stoki Etny. Fot. Jacek Torbicz

Jeśli nie macie samochodu, możecie tu dotrzeć autobusem z Katanii. Obok kolejki funkcjonuje schronisko (Rifugio Sapienza), które jest właściwie nieźle wyposażonym hotelem górskim. Dobrym pomysłem jest przenocować tam i wyruszyć w góry następnego dnia — tak właśnie zrobiliśmy.

Etna to idealna góra dla leniwych. Na wysokość 2500 m n.p.m. można podjechać gondolką (zimą służy narciarzom, o ile spadnie wystarczająco dużo śniegu). Pokonywanie tej samej trasy pieszo, obok kolejki, ma w sobie coś z masochizmu. Od górnej stacji gondoli poszliśmy już na piechotę, choć i tu jest opcja dla leniuszków: do góry kursują terenowe autobusiki, kończące jazdę w znakomitym punkcie widokowym na ok. 2900 m n.p.m. Tam właśnie dociera droga dla samochodów terenowych:

Etna. Fot. Jacek Torbicz

Niespieszne przejście do górnej stacji autobusików zajęło nam niespełna godzinę. Stamtąd poszliśmy na szczyt krateru Barbagallo (2940 m n.p.m.). Wędrówka wiodła częściowo wyjeżdżoną drogą, a częściowo dobrze widocznymi ścieżkami. Oto widok z Barbagallo. Widać na nim mały schron i drogę dla pojazdów terenowych:

Stoki Etny. Fot. Jacek Torbicz

Dalej, w stronę głównego krateru Etny, iść już nie można — pojawiają się tabliczki z ostrzeżeniami. Kara za wejście do strefy zakazanej to 500 euro.

Etna – uwagi praktyczne

Kilka praktycznych rad:

  • Zabierzcie ciepłe ubranie, ale jeśli nie ma śniegu, wystarczą zwykłe buty sportowe. Nie ma potrzeby taszczyć ciężkich butów górskich.
  • Lokalni przewodnicy górscy chętnie oferują swoje usługi, lecz w dobrej pogodzie i przy wyraźnie wyjeżdżonej drodze (dostępnej także w GPS-ie w telefonie) trudno się tu zgubić.
  • Ciekawą opcją może być wjazd rowerem górskim. Nachylenie nie jest zbyt duże, a zjazd zapowiada się fantastycznie. Niestety nie sprawdziłem wcześniej, czy na dole można wypożyczyć odpowiedni sprzęt.

Góry zawsze są piękne, choć czynne wulkany nie należą do moich ulubionych. Pokryte ponurym popiołem i żwirem wulkanicznym często przypominają przemysłowe hałdy. Znam miłośników takich krajobrazów, ale ja zdecydowanie do nich nie należę.

 

Na koniec mogę jeszcze dodać, że Etna to niezły „truciciel”. W ciągu roku może wyemitować do atmosfery ponoć 26 milionów ton CO₂, czyli około jednej dziesiątej emisji całej gospodarki Włoch. Co ciekawe, Włosi nie płacą z tego tytułu żadnych opłat za emisję dwutlenku węgla.

Etna. Fot. Jacek Torbicz

Udostępnij artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przeczytaj również

Santo Antão i São Vicente

„Zieloność” Wysp Zielonego Przylądka Przed wyjazdem słyszałem, że Wyspy Zielonego Przylądka wcale nie są zielone. Turyści lądujący na popularnej, zabudowanej

Republika Tuvalu, okruch lądu na Pacyfiku

Tuvalu, najmniejsza republika świata Tuvalu jest najmniejszym państwem świata, jeśli chodzi o liczbę ludności (nie licząc Watykanu). Na 26 km²

Aszchabad, stolica Turkmenistanu.

Turkmenistan najłatwiej odwiedzić z wycieczką, gdyż wtedy szansa na otrzymanie wizy jest największa. W innych przypadkach ryzyko odmowy jest o