Jadę na Sokotrę!

Człowiek planuje, a Pan Bóg się śmieje. To miały być spokojne dni, planowałem załatwić kilka spraw, w końcu normalnie popracować. Nic jednak z tego nie wyszło. Pilot naszej grupy wyjeżdżającej na Sokotrę okazał się kowidowo pozytywny i musiałem zostać pilotem zastępczym. Szaleńcze załatwianie formalności, pakowanie się w biegu i udało się, znalazłem się na tej formalnie należącej do Jemenu wyspie. Nie powiem, że nie jestem zadowolony a takiego obrotu spraw. Grupa, którą pilotuję, składa się z sympatycznych podróżników, którzy już niejedno widzieli. Pomimo że większości z nas nie doleciały bagaże, w tym i mój, duch w narodzie był doskonały. Na lokalnym bazarze w Hadibou, jedynym mieście Sokotry, znaleźliśmy konieczne podczas biwaków latarki i inne przedmioty. Udało mi się kupić też sandały i byle jakie ubrania. Jako że Sokotrzańczycy (utworzyłem to słowo, choć może dziwnie brzmi) są bardzo szczupli i niscy, ubrania były bardzo małe i najwięksi z nas nie mieli szansy nic dostać na swój rozmiar. Jakoś jednak poratowaliśmy się nawzajem i ruszyliśmy w końcu na eksplorację.

Postój w Wadi Dirhur, Sokotra. Fot. Jacek Torbicz.

Sokotra skradła moje serce i z wielką przyjemnością o niej wam opowiem. Znaleźliśmy tu wspaniałe krajobrazy, bajkowe plaże, głębokie kaniony, potężne jaskinie, idylliczne oczka wodne i strumienie, niezwykłe drzewa, ptaki, delfiny… dużo trzeba by wymieniać. Spotkaliśmy też biednych, ale nienachalnych i przyjaznych ludzi, którzy są spadkobiercami wielu narodów odwiedzających Sokotrę od czasów starożytnych. Badania genetyczne mieszkańców byłyby nad wyraz ciekawe.

Na ulicy w Hadibou. Fot. Jacek Torbicz.
Dziewczynka z zachodniej Sokotry. Fot. Jacek Torbicz.

Chrześcijańska Sokotra

Ciekawostką jest, że przez całe wieki mieszkali tu chrześcijanie, a ich tradycje wywodzą się jeszcze z czasów św. Tomasza Apostoła, a potem Abisyńczyków, którzy zorganizowali ekspedycję i zajęli wyspę w IX wieku. W XVI wieku Sokotrę przejęli Portugalczycy, którzy jednak szybko ją opuścili, gdyż wyspa nie posiadała dogodnych naturalnych portów. Chrześcijanie pozostali wtedy zdani sami na siebie. Wkrótce pojawili się muzułmanie i nastąpiła szybka islamizacja mieszkańców. Ostatni chrześcijanie wg relacji podróżnych mieszkali w górach jeszcze w XVIII wieku. Starsi ludzie do dziś pamiętają ostatnie ruiny kościołów, które zostały w końcu rozebrane na budulec na domy. Obecnie wszyscy Sokotrzańczycy są muzułmanami sunnitami. Niestety kobiety zastąpiły piękne, błękitne tradycyjne suknie czarnymi strojami i hidżabami, co możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej.

Krajobraz północnego wybrzeża Sokotry. Fot. Jacek Torbicz.

Niepodległość dla Sokotry

Popatrzmy najpierw na mapę. Wyspa formalnie należy do Jemenu, ale bliżej jej do Afryki, niż Półwyspu Arabskiego. Wraz z innymi, małymi wysepkami tworzy archipelag Sokotry, który powinniśmy pod względem geograficznym przyporządkować właśnie Afryce. W ten sposób Jemen jest państwem leżącym na dwóch kontynentach. Wyspa jest długa na ok. 130 km, a jej szerokość to niemal 50 km. Pomyślałem, że tydzień wystarczy nam na jej dokładne zobaczenie.

Po co w ogóle jeździ się na wycieczki na Sokotrę? Oczywiście magnesem jest „zaliczenie” fragmentu Jemenu, miejsca bezpiecznego, choć należącego do kraju rozdartego wojną. Wyspą rządzi jemeńska frakcja popierana przez Emiraty o nazwie Południowa Rada Tymczasowa (Southern Transitional Council). Nikt Sokotry nie atakuje i de facto pozostaje ona pod polityczną kontrolą Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jak długo potrwa ta sytuacja? Tego nie wie nikt, jednak gdy rozmawiałem z jej mieszkańcami, nie czują oni żadnej wspólnoty z kontynentalnym Jemenem. Mają inne tradycje, inne pochodzenie, a nawet swój własny język socotri, choć mówią też po arabsku. Wiele osób otwarcie mówi o niepodległości i objęciu władzy przez spadkobierców dawnego sułtana. Czy ktoś pozwoli im na powstanie nowego państwa? Kto wie.

Sokotra. Fot. Jacek Torbicz.

Drzewa Sokotry

Wyspa znana jest od czasów starożytnych, pojawia się już w dawnych źródłach greckich. Posiada dwa niegdyś cenne drzewa. Pierwsze to kadzidłowce, które gęsto porastały wyspę, a z ich żywicy produkowano jak łatwo zgadnąć kadzidło. Nieprzypadkowo kadzidło było darem dla nowo narodzonego Jezusa. Był to ceniony towar, potrzebny we wszystkich świątyniach niezależnie od religii jak świat długi i szeroki. Drugie cenne drzewo wyspy nosi potoczną nazwę smocza krew i rośnie wyłącznie na Sokotrze. Mówimy o gatunku dracaena cinnabari dającym czerwoną żywicę używaną jako barwnik i lekarstwo na najróżniejsze choroby. Rośliny te czerpią wilgoć z mgły i chmur przez długie, skierowane do góry liście. Rosną w związku z tym tylko w górzystej i wyżynnej części wyspy.

Drzewa smocza krew. Sokotra. Fot. Jacek Torbicz.

Bardzo podobały mi się smocze draceny, niczym olbrzymie grzyby z innego świata nasuwały mi myśl o „Wyprawie do wnętrza ziemi” Juliusza Verne’a. Panoszące się wszędzie kozy nie dają szansy małym smoczkom, które są zjadane momentalnie po wykiełkowaniu z owoców. Drzewa są zatem zagrożone wyginięciem. Na Sokotrze istnieje jedyna szkółka drzew ochroniona murem przed kozami, którą finansują Czesi. Pomyślałem, że czas, by powstała kolejna, tym razem polska. Na zdjęciu poniżej widzicie pięcioletnie smocze drzewa. Owoce zaczną rodzić dopiero po stu latach.

Szkółka smoczych drzew finansowana przez Czechy, Sokotra. Fot. Jacek Torbicz.

Jeśli już mówimy o drzewach, należy wspomnieć butelkowce porastające wyspę. Do butelkowców należą zresztą ich potężni kuzyni z Afryki i Madagaskaru, baobaby. Ich pękate, puste w środku pnie są komiczne i wyglądają nieziemsko.

Drzewa butelkowe, Sokotra. Fot. Jacek Torbicz.

Jednym z gatunków drzew butelkowych jest drzewo ogórkowe. Jednak ani drzewo ogórkowe nie daje ogórków, ani żadne drzewo butelkowe nie daje płynów, tym bardziej szlachetnych. Musiały nam wystarczyć nasze, niestety nieliczne, ale za to pełne butelki.

Drzewo ogórkowe. Fot. Jacek Torbicz.

Piszę te słowa wracając już z Sokotry. Tygodniowy pobyt wcale nie okazał się zbyt długi na poznanie tego niezwykłego miejsca wpisanego jako rezerwat biosfery na listę UNESCO. Mam nadzieję, że uda mi się wkrótce specjalnie dla was opisać dokładniej wyspę. Zrobię to zaraz po powrocie z Jordanii, do której muszę wylecieć niemal od razu. Ot, życie podróżnika… Nie jest lekko.

Kormorany na Sokotrze. Fot. Jacek Torbicz.
close

Zapisz się do newslettera

Zostaw swój adres e-mail, aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych postach na blogu.

Polityka prywatności

Zapisz się do newslettera

Zostaw swój adres e-mail, aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych postach na blogu.

Polityka prywatności

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz
Proszę wpisać swoje imię