Z pewnymi wyrzutami sumienia postanowiłem nie rezygnować z zaplanowanej dużo wcześniej podróży do Czadu. Chyba rozumiecie doskonale, o co mi chodzi. Czas, gdy Rosjanie mordują naszych sąsiadów i śnią o zabijaniu nas, należy raczej wykorzystywać lepiej, niż na poznawanie nowych krajów. Jednak wciąż trzeba żyć i choć trochę podróżować.

Największy w Afryce?

Czad jest największym krajem Afryki niemającym dostępu do morza. Państwo wydaje się niedostępne, rzadko trafiają tu turyści i podróżnicy. Tym bardziej kraj ten mnie pociągał już od wielu lat. Kilku znajomych opowiadało mi, że jest wyjątkowy, ciekawy i bardzo biedny. Wszystko to mogę potwierdzić.

Kanion Bachilkele. Fot. Jacek Torbicz.

Celem naszej wyprawy był masyw Ennedi leżący w trudno dostępnej północno – wschodniej części kraju znacznie oddalonej od stolicy Czadu, Ndżameny. Jest to masyw skalny, a ściślej rzecz biorąc fragment dawnej wyżyny, która uległa erozji i dzięki temu powstały tam fantastyczne formy skalne zbudowane z czerwonego piaskowca. Ennedi to też miejsce tętniące życiem, wyjątkowe w skali całej Sahary. W wielu miejscach przez cały rok można znaleźć wodę, a w jednym z nich żyją nawet krokodyle. Krokodyle na środku Sahary? Dalibyście wiary?

Ennedi – lista UNESCO

Ennedi jest też domem tysięcy ludzi żyjących życiem nomadów lub pół nomadów. Znajdziemy tu setki stanowisk rytów i malowideł naskalnych z wielu epok. To kopalnia wiedzy o przeszłości i naszych przodkach żyjących tu od tysięcy lat. Dzięki unikalności miejsca cały obszar został wpisany na listę dziedzictwa UNESCO w 2016 roku.

W oazie na drodze do Ennedi. Fot. Jacek Torbicz.

Zapraszam na krótki fotoreportaż z ostatniej wyprawy, która była bardzo udana również ze względu na świetnych towarzyszy podróży, dzięki którym mogłem jeszcze bardziej przeżyć radość poznania Ennedi.

Droga do Ennedi

Dotarcie do Ennedi zajmuje prawie trzy dni. Musimy być przygotowani na dziury, kurz i upał, czyli to, co podróżnicy lubią najbardziej. Po drodze zobaczymy mnóstwo obładowanych do granic możliwości ciężarówek i pickupów wiozących ludzi.

Fot. Jacek Torbicz.
Fot. Jacek Torbicz.

Miasta i miasteczka mijane po drodze są biedne i egzotyczne. Przypominały mi nieco filmowe osady Dzikiego Zachodu. W większości są one pozbawione prądu, a finansowane przez Unię Europejską latarnie na baterie słoneczne (widoczne na zdjęciu) nie działają, gdyż już dawno nie ma żarówek. Podstawowym środkiem komunikacji wciąż są osiołki.

Kalaid. Fot. Jacek Torbicz.

Na północy Czadu trudno znaleźć zwykłą stację benzynową. Przemycone z Libii paliwo przelewane jest z beczek do kanistrów, po czym można łatwo tankować nasze auta.

Fot. Jacek Torbicz.

Najwyższy łuk skalny na świecie

Wjazd do Ennedi był dla mnie magiczną chwilą. Udało mi się zrobić zdjęcie, z którego jestem szczególnie dumny. Tam właśnie tak było:

Fot. Jacek Torbicz.

Już pierwszego dnia w Ennedi zobaczyliśmy strusie. Istnieją projekty przywrócenia na tym obszarze afrykańskiej fauny, jednak na skutek działalności ludzkiej i wielkiej liczby zwierząt domowych, nie będzie to łatwe.

Fot. Jacek Torbicz.

Ennedi słynne jest ze skalnych łuków. Rzeczywiście, momentami krajobraz przypominał znany mi Arches National Park w USA. Łuk na poniższym zdjęciu nazywa się Julia, a na kolejnym mamy tzw. Skałę Pięciu Łuków.

Fot. Jacek Torbicz.

Największe wrażenie zrobił jednak na nas łuk Aloba, którego wysokość określa się na ok. 120 metrów! Jest to ponoć najwyższy skalny łuk świata, a u jego stóp spędziliśmy fantastyczny biwak. Jeżeli powiększycie zdjęcie, w prawej dolnej części zobaczycie człowieka, który jest maleńką jasną kropką. Daje to dopiero wyobrażenie o rozmiarze Aloba.

Fot. Jacek Torbicz.
Fot. Jacek Torbicz.

Skalne grzyby i malowidła

Wspominałem już o rysunkach i malowidłach naskalnych. Możemy zobaczyć na nich zwierzęta, które kiedyś żyły na Saharze, gdy było tu wilgotno. Przedstawione konie i wielbłądy pojawiły się w tym rejonie świata stosunkowo późno i znajdziemy je na nowszych rytach. Wyjątkowo spodobał mi się malunek pochodzący sprzed tysięcy lat przedstawiający polowanie, a być może bitwę:

Fot. Jacek Torbicz.

O uroku Ennedi przesądzają fantastyczne formy skalne. Grzybki, okna, kolumny, czego tutaj nie ma! Szczególnie podobał mi się tzw. labirynt, po którym jeździliśmy i chodziliśmy.

Fot. Jacek Torbicz.
Fot. Jacek Torbicz.
Fot. Jacek Torbicz.
Fot. Jacek Torbicz.

Ukoronowaniem zwiedzania Ennedi jest zawsze kanion Archei. Jest to miejsce znane już starożytnym Rzymianom, jak powiedział mi Sylwek, mój niezawodny towarzysz wyprawy i znawca historii starożytnego Rzymu.

Archei

Do Archei ruszyliśmy na piechotę. Prowadziła nas ubrana w niebieską szatę przewodniczka. Szła w klapkach dziarskim krokiem niosąc na głowie butelkę z wodą, nawet jej nie podtrzymując. My, wyposażeni w turystyczne buty ledwo za nią nadążaliśmy. Nie pokażę wam twarzy naszej przewodniczki, nie życzyła sobie robienia zdjęć i choć nie do końca ją posłuchałem, uszanuję jej wolę i jej nie pokażę.

Fot. Jacek Torbicz.
Fot. Jacek Torbicz.

W Archei jest zawsze woda, dlatego często można tu spotkać stada wielbłądów przyprowadzane przez mieszkańców regionu. Mało tego, żyją tu skarłowaciałe krokodyle nilowe, relikt po okresie, gdy były tu większe rzeki. Krokodyli nie widzieliśmy, jednak pokazywano nam ich ślady. Gady nie atakują ludzi i wielbłądów, a żywią się ponoć wyłącznie rybami, które widzieliśmy na własne oczy i możemy potwierdzić, że żyją tu. Na środku Sahary!

Kanion Archei. Fot. Jacek Torbicz.
Kanion Archei. Fot. Jacek Torbicz.

Podróż po Ennedi zakończę z wami w innym kanionie, a mianowicie Bachilkele, w prawdziwych ogrodach Edenu w oddalonym od cywilizowanego świata. Życzę każdemu czytelnikowi bloga, by podobnie jak my dał kiedyś Czadu.

Kanion Bachilkele. Fot. Jacek Torbicz.

 

 

 

 

close

Zapisz się do newslettera

Zostaw swój adres e-mail, aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych postach na blogu.

Polityka prywatności

Zapisz się do newslettera

Zostaw swój adres e-mail, aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych postach na blogu.

Polityka prywatności

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz
Proszę wpisać swoje imię