Niektórzy w stresie sięgają po papierosa, inni otwierają butelkę, a jeszcze inni… no nieważne. Każdy ma swój sposób obrony przed przytłaczającymi problemami. Ja w stresie kupuję bilet lotniczy, nawet gdy szanse wylotu nie są wielkie. Tak było jakiś czas temu – ponure myśli, rozwój pandemii, paskudna jesień i wiele innych nieciekawych wydarzeń… I nagle zobaczyliśmy bilety Ryanair z Krakowa na Sycylię w cenie biletu kolejowego do Warszawy. Kilka kliknięć i życie stało się znośniejsze.
Sądziłem, że będzie to jeden z wielu niewykorzystanych biletów w pandemii, a tu nagle niespodzianka. Ryanair nie odwołał lotu. Nie było już wyjścia i tak znaleźliśmy się wczoraj na Sycylii.
Na lotnisku w Krakowie nowość – samoobsługowa odprawa bagażu głównego. A przy odprawie jesteśmy jedynymi pasażerami…

Przylatując na Sycylię trzeba zalogować się na stronach www.siciliasicura.costruiresalute.it i zgłosić swój pobyt. To jedyna formalność, nie trzeba wypełniać żadnych druczków. W samolocie było zajęte najwyżej 20% miejsc, przykry to widok. Podziwiam Ryanair i Wizzair, wciąż walczą, latają, bez dotacji i wsparcia rządowego. Jaka to nierówna walka, jakie to nie fair, tzw. linie narodowe – Lufthansa, KLM, Air France, LOT – korzystają z miliardowych dotacji państwowych, czyli z naszych podatków.

 

Samolot lądując w Katanii zatacza łuk i po lewej stronie odsłania się kapitalnie Etna, najwyższy wulkan Europy (3326 m n.p.m.). W Katanii czeka już na nas słońce i 24 stopnie ciepła, nieźle, jak na listopad, prawda? A to tylko dwie godziny lotu.


Na lotnisku miła niespodzianka, nie ma żadnych wymazów z gardła, testów kowidowych. Nikt nas nie kontroluje, nie każe wypełniać papierków, a nawet nie sprawdza, czy zarejestrowaliśmy swój przyjazd na wyżej wspomnianych stronach.

Postanowiliśmy w naszej dwuosobowej grupie nie robić żadnych planów i decyzje podejmować spontanicznie. Po wypożyczeniu auta skierowaliśmy się do pobliskiego miasteczka Acireale, gdzie zamierzaliśmy przenocować. Przeczytałem na jednym z blogów, o tym wyjątkowym, pięknym, nadmorskim miasteczku. Gdy dojechaliśmy, okazało się ono nie być jednak zupełnie nadmorskie. Słońce już zachodziło, gdy jechaliśmy pustymi ulicami, nad nami piętrzyły się ciemne, obdrapane kamienice, zbudowane w tak zwanym sycylijskim baroku. W czasach świetności musiały wyglądać rzeczywiście pięknie, dziś to obraz nędzy i rozpaczy.

Sklepy i bary zasłonięte żaluzjami przygnębiały, po ulicy przemykał czasem kot lub zamaskowany osobnik. Wydawało się, że zaraz po zmroku wyjdą zombi i już wiedzieliśmy, że w Acireale nie chcemy spędzić naszej pierwszej nocy. Szybko uciekliśmy do Katanii, do życia, do ludzi, by tam znaleźć jakiś nocleg. Nie chcieliśmy spotkać zombi.
Dziś ujrzeliśmy już inną i piękną Sycylię, o czym chętnie wam wkrótce napiszę. Na razie jednak obowiązki wzywają, na stole pojawił się kufel zimnego piwa „Moretti” w odmianie „la rossa”, po włosku czerwone, a po naszemu ciemne. Salute!

 

3 KOMENTARZE

  1. Jacku , pokochałam Sycylię miłością dozgonną . Byłam tam już 5 razy i ciągle mi mało . Ciekawam Twoich odczuć i odkryć . Będę śledziła Twoje odkrywanie tej przepięknej wyspy . Koniecznie Agrigento ( Dolina Świątyń ), Selinunte , Segesta, Erice , Mazarra del Valo . Scopello , Castelmare del golfo i wiele , wiele innych . Góry Madonia , Enna …..

  2. Jeszcze jedno . Koniecznie też zajrzyj do Palazzo Adriano i przedziwnego muzeum filmu Cinema Paradiso Giuseppe Tornatore . Sycylia to jego rodzinna wyspa .

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz
Proszę wpisać swoje imię